Change language English Polski

Co zamiast krzyku - Jak mówi? do dziecka, aby nas s?ucha?o?

Wyobra?my sobie tak? oto sytuacj?. Ba! wi?kszo?? z rodziców maluchów nie tyle musi sobie j? wyobra?a?, co przypomnie?: razem z naszym  niespe?na trzyletnim dzieckiem mijamy kolejne alejki w supermarkecie w poszukiwaniu produktów na obiad. Nagle, zupe?nie nieopatrznie trafiamy na rega? z zabawkami. S? kusz?co pi?kne,  l?ni?ce, „wo?aj?”, by je kupi? – tak przynajmniej widzi je nasze dziecko.

W naszych oczach to tylko kolejna sterta zabawek: wiemy przecie?, ?e takie same, czy te? bardzo podobne zabawki czekaj? na naszego malucha w domu. Niestety! Nasze dziecko chcia?oby mie? w?a?nie t? lalk?/ ten samochodzik. W?a?nie ten, nie ?aden inny! Argument, ?e lalkom i tak jest ju? ciasno na pó?ce, a samochodzikom w gara?u, zupe?nie nie trafia do ma?ego cz?owieka. Próba odsuni?cia zakupu w czasie tylko zaognia sytuacj?, nie pomagaj? „pro?by, ani gro?by”…
Nie jest najgorzej, je?li opór naszego dziecka ko?czy si? na odmowie wspó?pracy i staniu przy zabawkach, czy pochlipywaniu w r?kaw… ale co zrobi? w sytuacji, gdy dziecko zaczyna rozpaczliwie p?aka?, rzuca si? na pod?og? i krzyczy „Ja chc?…..” (tutaj wstawi? w zale?no?ci od okoliczno?ci: misia, samochodzik, lalk?, lizaka)!!!”  
Czujemy, jak powoli tracimy kontrol?: nie chcemy/nie mo?emy kupowa? kolejnej zabawki, a wydaje nam si?, ?e tylko to mo?e uratowa? sytuacj?. Dodatkowo ju? kto? zwróci? nam uwag?, ?e córka/syn jest ?le wychowana, daj?c nam do zrozumienia, ?e my nie jeste?my dobrymi rodzicami i ?eby da? jej lizaka/misia, to si? uspokoi. Nawet je?li nikt z pozosta?ych klientów nie skomentowa? sytuacji, to czujemy, ?e inni si? na nas pot?piaj?co patrz?. Kiedy  cienka granica zostaje przekroczona, zaczynamy krzycze? na dziecko: “Przesta? ju? krzycze?!! Wsta? z pod?ogi i wychodzimy!!”. Krzyk niestety nie pomaga: cz?sto musimy salwowa? si? ucieczk? ze sklepu, ?eby w ko?cu uspokoi? dziecko i ….odpocz?? od krzyku: dziecka i w?asnego.

Co z tym krzykiem?

Warto tak?e zastanowi? si?, dlaczego krzyczymy? Rodzice cz?sto krzycz?, poniewa? nie radz? sobie z sytuacj?: nie potrafi? w inny sposób sk?oni? dziecka do po??danego zachowania (ale  co wa?ne: krzyk najcz??ciej nie daje spodziewanych efektów a je?li czasem przynosi efekt, to g?ównie dlatego, ?e dziecko zaczyna si? ba?!) jest to wi?c wyraz frustracji doros?ego, który czuje si? bezradny.

A czemu dzieci krzycz?? Dla dzieci krzyk jest elementem testowania granic: tego, na ile rodzice pozwol? mu zachowywa? si? tak, jak ono chce, jest te? naturalnym elementem rozwojowym i cz?sto tak?e sposobem na odreagowanie emocji np. z?o?ci, bo inaczej dziecko jeszcze nie potrafi poradzi? sobie z tym, co prze?ywa. „Buntowi dwulatka” b?dzie towarzyszy? krzyk i p?acz – nie da si? tego unikn??. Musimy o tym tak?e pami?ta?, kiedy nasz maluch b?dzie si? z?o?ci?.

Nasz krzyk dzia?a na dziecko bezpo?rednio i negatywnie. Jego organizm zaczyna produkowa? zwi?kszone ilo?ci kortyzolu – hormonu nazywanego potocznie „hormonem stresu”, którego nadmiar sprawia, ?e zachowuje si? jeszcze gorzej. Potrafi „rzuci? si?” na pod?og?, macha r?czkami, kopie, gryzie, pluje i coraz g?o?niej krzyczy. Dodatkowo mo?e si? zdarzy?, ?e krzyk wejdzie nam „w nawyk” i, w?a?nie krzycz?c, b?dziemy komunikowa? si? z dzieckiem w sytuacjach stresowych. Mo?e to doprowadzi? do tego, ?e  poczucie warto?ci dziecka b?dzie zachwiane. Maluchy identyfikuj? si? z rodzicami, wierz?, ?e stanowi? z nimi jedno??. Dlatego te? d??? do uznania, chc? by? chwalone i doceniane. To motywuje je, by zachowywa? si? coraz m?drzej i rozwa?niej. Je?li jednak zestresowani rodzice krzycz? na dziecko, ta motywacja przestaje dzia?a?, a dzieci czuj? si? odrzucone i zdezorientowane:  z jednej strony rodzice powtarzaj?, jak bardzo je kochaj?, z drugiej nieustannie krzycz? i gro??. Dzieci, na które cz?sto si? krzyczy, inaczej zaczynaj? postrzega? ?wiat i siebie jako jego integraln? cz???.
Bywa, ?e czuj? si? upokorzone. Maluchy ucz? si?, ?e w sytuacji konfrontacji z rodzicem s? z góry na przegranej pozycji. Okazuje si?, ?e doro?li, którzy i tak maj? przewag?, bo s? wi?ksi, silniejsi i wi?cej im wolno ni? dziecku, stosuj? metody, które pokazuj? maluchowi, ?e nie mamy do niego szacunku. Aby poczu? si? pewniej, upokorzone dzieci próbuj? podnie?? swoj? nadszarpni?t? samoocen?. Cz??? z nich podporz?dkuje si? silniejszemu doros?emu, ale jednocze?nie musz? poradzi? sobie z trudnymi uczuciami jakie nosz? w sobie. Dlatego cz?sto zaczynaj? by? agresywne w stosunku do s?abszych. Inne próbuj? si? odgrywa? na rodzicach, a znaj?c ich s?abe punkty, trafiaj? w samo sedno (np.: nauczy?y si?, ?e doro?li od razu reaguj? gdy zaczynaj? tupa? albo rzuca? zabawkami lub, gdy krzycz? czy mówi?, ?e bardzo nie lubi?  albo wcale  nie kochaj? mamy i taty). Inne nie dadz? ?atwo za wygran?: b?d? robi?y wszystko  tak d?ugo (i tak g?o?no), a? doros?y spróbuje je uciszy?, godz?c si? na ??dania „ma?ego terrorysty” albo si?gaj?c po ostateczne rozwi?zanie - kary fizyczne (które nie rozwi?zuj? sytuacji, a tylko pog??biaj? spiral? niezrozumienia i s? krzywdz?ce dla dziecka, wi?cej nt. wychowania bez klapsa znajdziesz tutaj>>).

Liczne badania pokazuj?, ?e osoby, na które w dzieci?stwie podnoszono g?os, w stosunku do swoich dzieci zachowuj? si? tak samo, powielaj? znany im wzór zachowania. Trzeba te? zapami?ta?: dzieci s? lustrzanym odbiciem rodziców, wi?c kiedy my krzyczymy – one te? krzycz?, kiedy my zamiast wycofa? si?, gdy czujemy, ?e za chwil? mog? nam pu?ci? nerwy i kiedy zamiast zrobi? co?, ?eby si? uspokoi?,  podsycamy atmosfer?, one zrobi? dok?adnie to samo. Ponadto, cz?owiek, który nieustannie do?wiadcza krzyku po pewnym czasie pod?wiadomie uruchamia mechanizmy obronne, min. staje si? “g?uchy” na krzyk.

?eby w przysz?o?ci zapobiec takiej reakcji wa?ne jest podj?cie kilku kroków.

Co mo?na zrobi? by pomóc sobie i dziecku przetrwa? bez krzyku?

Punkt pierwszy: rutyna
Warto wprowadzi? system rutynowy, czyli czynno?ci, które b?dziemy cyklicznie powtarza?. Ta metoda daje poczucie bezpiecze?stwa, sprawia, ?e dzieci wiedz?, jaki jest plan, wiedz?, jakie czynno?ci po kolei nast?puj? i rozumiej? to.
Zatem, je?li ma?y cz?owiek ka?dego wieczoru buntuje si? przed spaniem, a rodzic traci cierpliwo??, mo?na wprowadzi? zasad?: ka?dego wieczoru proponujemy dziecku kolacj?, nast?pnie jest czas k?pieli a pó?niej czytania bajk?, któr? dziecko samo wybierze spo?ród np. dwóch.  Oczywi?cie informujemy dziecko co po kolei b?dzie nast?powa?o. Post?puj?c konsekwentnie wed?ug planu,  rodzice zdo?aj? wprowadzi? rutyn?, któr? dziecko b?dzie respektowa?. Nawet je?li kilka razy maluch b?dzie testowa? konsekwencj? (marudz?c, p?acz?c, czy próbuj?c zaabsorbowa? rodziców innymi czynno?ciami), widz?c, ?e nie odnosi skutku a rodzic  trzyma si? wcze?niej ustalonego planu – przyzwyczai si? i b?dzie ?atwo w nim funkcjonowa?.  

Punkt drugi: znale?? odpowied? na pytanie, co tak na prawd? wyprowadzi?o nas  z równowagi
Je?eli czujemy, ?e zbli?amy si? do granicy naszej wytrzyma?o?ci i zaraz zaczniemy krzycze?, warto wtedy w my?li powiedzie? sobie: STOP. I przez chwil? zastanowi? si?  nad przyczyn? naszej frustracji. To bardzo trudne, ale skuteczne. ?atwiej si? uspokoimy, je?eli b?dziemy wiedzie?, ?e nasza irytacja wywo?ana jest nie tylko zachowaniem dziecka, ale tak?e tym, ?e jeste?my przem?czeni, samotni albo g?odni. Dzi?ki tej wiedzy ?atwiej b?dzie nam pokona? ch?? krzyczenia na dziecko, a tak?e spróbowa? zaradzi? przyczynie irytacji (chwil? odpocz??, co? zje??, czy umówi? si? z kim? z rodziny, czy znajomych itd.).

Punkt trzeci: szept
Gdy sytuacja staje si? zaogniona, dziecko pokazuje, jak bardzo jest niezadowolone i wcale nie zamierza s?ucha?, mo?na zacz?? mówi? szeptem. Zaciekawimy tym malucha, a ponadto b?dzie sam musia? si? uspokoi?, ?eby us?ysze?, co do niego mówimy. Gdy poprosi nas o powtórzenie tego, co powiedzieli?my, zróbmy to g?o?niejszym tonem, ale wci?? niech to b?dzie szept.


Punkt czwarty: chwila przerwy – krok w ty?

Za?ó?my, ?e szept jednak nie zadzia?a?. Maluch nadal zachowuje si? w sposób, którego rodzic nie akceptuje. Nieprzyjemne uczucia zaczynaj? osi?ga? stan krytyczny, za chwil?  doros?y wybuchnie. Co robi?? To jest ten moment, kiedy od przekroczenia granic dzieli cienka linia.

Dlatego rodzic powinien wykona? tzw. krok w ty?. Jest to sposób na roz?adowanie negatywnej energii, która skumulowa?a si? w doros?ym. Mo?na zatem powiedzie?: „twoje zachowanie mnie zdenerwowa?o/zez?o?ci?o, potrzebuj? si? uspokoi?, bo nie chc? na ciebie krzycze?. Wróc? do ciebie za chwil? gdy troch? och?on?”. Krok w ty? mo?e oznacza? zwi?kszenie dystansu mi?dzy maluchem, odsuni?cie si?  albo zaj?cie miejsca w fotelu, czasem mo?liwe b?dzie wyj?cie z pomieszczenia w którym rodzic si? znajduje ale nie nale?y zapomina?, ?e najwa?niejsze w takiej sytuacji jest bezpiecze?stwo dziecka, dlatego najpierw trzeba zadba?, by przestrze? w której pozostawiamy dziecko np. kojec, by?y przyjazne, pozbawione ryzykownych przedmiotów. Czas, w którym rodzic „wychodzi” z kontaktu z dzieckiem powinien wykorzysta? na to, by si? uspokoi?. Pomocne mo?e by?: policzenie do dwudziestu, wypicie szklanki zimnej wody, g??bokie oddechy czy powtarzanie sobie w g?owie „uspokój si?, krzyk w niczym nie pomo?e” (wi?cej o metodach na zapanowanie nad w?asn? z?o?ci? mo?esz przczytac tutaj>>). Gdy zastosowane metody zadzia?aj? i rodzic si? uspokoi, powinien wróci? i zaopiekowa? si? dzieckiem.

Warto dziecku najpierw opisa? zaistnia?? sytuacj? i jego zachowanie. Mo?na powiedzie?: „widz?, ?e tupiesz i machasz r?koma, p?aczesz, krzyczysz, plujesz…” Nast?pnie odnie?? si? do uczu?, jakie targaj? maluchem, np. „wydaje mi si?, ?e jeste? bardzo zdenerwowana/y”, „chyba si? z?o?cisz”, „s?dz?, ?e jeste? w?ciek?y/a bo….”.
Towarzyszenie dziecku w prze?ywanych emocjach uczy, ?e mo?na by? zdenerwowanym, mo?na si? z?o?ci?, mo?na by? w?ciek?ym ale tak?e tego, ?e mo?na si? nauczy? radzi? sobie z emocjami. To czas budowania relacji miedzy doros?ym a maluchem. Rodzic, który pozwala by dziecko okazywa?o to, co czuje, staje si? najbli?sz? osob?, przed któr? nie trzeba udawa? ani si? jej ba?. Je?eli rodzicom zale?y, ?eby w pó?niejszym wieku ich dzieci dzieli?y si? problemami i troskami, zwierza?y z trudno?ci ale i rado?ci, to w ten sposób – bycia razem w trudnych chwilach, ucz? dzieci, ?e b?d? je zawsze wspiera? bez wzgl?du na rodzaj i si?? prze?ywanych emocji. W ten sposób maluchy zdobywaj? wiedz? o swoich uczuciach, potrafi? je nazwa?, w ten sposób buduj? równie? swoje poczucie warto?ci.


Punkt pi?ty: uj?cie - wentyl bezpiecze?stwa

Dobrze jest mie? tzw. osobisty wentyl bezpiecze?stwa, czyli co?, co pozwala nam si? odpr??y? i nabra? dystansu do stresuj?cej sytuacji. To mo?e by? miejsce (np. ulubiony fotel), zaj?cie (czytanie, czy przypominanie sobie zapachu ulubionego kwiatu) czy nawet odwrócenie si? plecami do krzycz?cego dziecka.


Punkt szósty: z?o?? nie jest “z?a”

Odczuwanie z?o?ci jest naturaln? ludzk? emocj? i ka?dy cz?owiek ma do niej prawo. Warto ustali? jednak regu?y jej wyra?ania - zarówno doros?y jak i dziecko powinni wiedzie?, co mog? robi? a czego nie w chwili z?o?ci. Wa?ne, ?eby nasze dziecko us?ysza?o od nas, czym jest z?o??,  czemu czasem si? z?o?cimy oraz jak mo?na pokazywa?, ?e jestem „zez?oszczony”. Tak? rozmow? mo?na po??czy? z opowie?ci? o innych emocjach tj. rado?ci, smutku. Mo?ecie z dzieckiem wspólnie narysowa? „map? emocji” – miny i zachowania, które pokazuj?, ?e cz?owiek jest smutny/radosny/rozz?oszczony – mo?esz potem odwo?ywa? si? do rysunków, kiedy dziecko b?dzie zachowywa?o si? inaczej, ni? ustalili?cie. Jednocze?nie, cho? to nie?atwe, postaraj si? mie? sporo wyrozumia?o?ci dla dziecka – ono dopiero uczy si? tego, jak radzi? sobie z emocjami.


Punkt siódmy: wskazówki i drogowskazy

Komunikaty, jakie przekazujemy dziecku, powinny by? krótkie i zrozumia?e. Zamiast krzycze?: “nie zjad?e? obiadu, mo?esz zapomnie? o cukierkach, zejd? z szafki!!” lepiej powiedz ”teraz nie b?dzie cukierków, wybierzesz dwa po obiedzie” . Krzyk i zakazy lepiej zast?pi? rozmow? i jasno wyznaczonymi granicami. Podobnie, jak stworzyli?cie „map? emocji”, mo?ecie stworzy? plan dnia, który pozwoli Tobie i Twojemu dziecku wprowadzi? rutyn?, dzi?ki czemu dziecko b?dzie wiedzia?o, jakie s? np. zasady jedzenia s?odko?ci.

Punkt ósmy: czu?o?? i blisko??
Dzieci, które doznaj? od doros?ych wi?cej czu?o?ci, akceptacji i szeroko poj?tego uczucia, ch?tniej wspó?pracuj? ni? te, które  tego  nie do?wiadczaj?. Dlatego  tak istotne jest, by czu?y si? kochane i wa?ne.
Warto pami?ta?, ?e rozmowa z dzieckiem przynosi wymierne korzy?ci. Doro?li cz?sto zapominaj?, ?e dziecko mo?e by? partnerem do rozmów, nie szanuj? jego zdania. Wymagaj?, zamiast wys?ucha?, bywa, ?e s? g?usi na potrzeby swoich pociech. Mo?e si? okaza?, ?e dobrym pomys?em na sytuacj? podbramkow?, w chwili gdy zbli?amy si? do granic wytrzyma?o?ci, b?dzie wyobra?enie sobie zamiany ról. Doros?y staje si? dzieckiem, które od 10 minut nie chce si? ubra?. Pozwoli to spojrze? oczami dziecka, zrozumie? jego potrzeby, przyjrze? si? motywom. Mo?e si? wówczas okaza?, ?e doros?y i dziecko maj? zupe?nie inne potrzeby i wtedy nale?y poszuka? wspólnego rozwi?zania. Takiego, które zadowoli obie strony. Maluch doceni starania rodzica, jego wsparcie i ch?ci. Z  doros?ym, który jest gotowy by wys?ucha?, wesprze? i po prostu by? w trudnych chwilach dziecko ch?tnie wspó?pracuje. Rzadziej si? buntuje, a tak?e rozumie zasady, jakie wcze?niej wspólnie zosta?y ustalone.

Autorka: Patrycja Malicka
Grafika: Ewa Brejnakowska-Jo?czyk